wtorek, 24 marca 2015

-13- "Nie potrzebny ci jakiś frajer"

! Proszę, przeczytaj notkę pod rozdziałem x !



Holly 


          -O nie, nie, nie. Pani już wystarczy- odezwał się Justin gdy sięgałam po kolejnego drinka. Zrobiłam minę smutnego psiaka na co chłopak przewrócił oczami.
          -Ostatni - pogroził mi palcem przez co zaczęłam chichotać.
Szybko wypiłam zawartość czerwonego kubeczka a Justin pokręcił głową.
          -Znowu mi się upijesz- westchnął głośno.
          -Nie przeżywaj- zaśmiałam się idąc w stronę tańczących ludzi.
Zaczęłam poruszać się w rytm muzyki. W tym momencie czułam się tak dobrze. Przez alkohol płynący w moich żyłach przestałam myśleć o tym wszystkim przez co przeszłam i o tym co mnie czeka. Czułam się beztrosko. Żyłam chwilą. Myślę, że tego właśnie teraz potrzebowałam. Takiej odskoczni od rzeczywistości.
Poczułam ciepłe dłonie na swoich biodrach.
          -Nie kuś- Justin wymruczał mi do ucha.
Uśmiechnęłam się sama do siebie i odwróciłam w jego stronę, przygryzając przy tym swoją wargę.
          -Cholernie chciałbym ją ugryźć- szepnął uwalniając moją wargę spod nacisku moich zębów.
          -To dlaczego tego nie zrobisz?- spojrzałam w jego piwne oczy.
          -Holly...- mruknął a ja od razu mu przerwałam.
          -Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak?- odsunęłam się od niego- Myślałam, że ci się podobało.. No wiesz... Wtedy, w klubie..- jąkałam się.
          -Bardzo mi się podobało. Aż za bardzo- ponownie westchnął a ja zmarszczyłam brwi.
          -To dlaczego ani razu nie poruszyłeś tego tematu?
          -Masz teraz tyle na głowie. Nie potrzebny ci jakiś frajer, który by tylko zawadzał
          -Ale ja lubię tego idiotę i chcę żeby mi przeszkadzał!- wykrzyknęłam i zanim się zorientowałam Justin przycisnął swoje usta do moich.
Zaskoczył mnie tym. Dopiero po chwili odwzajemniłam pocałunek i wplotłam palce w jego włosy a Justin po chwili przygryzł moją wargę na co jęknęłam cicho w jego usta.
          -Tak było dobrze?- spytał gdy się od siebie odsunęliśmy.
          -Bardzo dobrze- szepnęła i ponownie złączyłam nasze usta razem.
Atmosfera między nami stawała się coraz bardziej gorętsza. Dłonie Justina błądziły po całym moim ciele.Trzymał mnie bardzo blisko siebie, tak jakby bał się, że mogę gdzieś zniknąć.
Nawet nie wiem jak to się stało ale po chwili znaleźliśmy się w pokoju gościnnym Ryana.
Nie odrywając swoich ust od moich, Justin kopnął drzwi by je zamknąć, a po chwili moje plecy były przyciśnięte do chłodnej ściany. Chłopak sunął dłonią po moim udzie po czym podniósł mnie a ja oplotłam go nogami w pasie. Przeniósł usta na moją szyję a ja przechyliłam głowę tak, by dać mu lepszy dostęp do niej. Justin powoli zmierzał w stronę łóżka, nawet na chwilę nie przestając całować mojej szyi. Postawił mnie na ziemi i popchnął na łóżko. Wpatrywałam się w niego z przygryzioną wargą. Wyglądał tak seksownie z potarganymi włosami. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała w szybkim tempie.
Nachylił się i szepnął mi do ucha:
          -Nie przygryzaj jej- ponownie uwolnił moją wargę spod nacisku zębów- to mnie cholernie podnieca.
Wstrzymałam swój oddech i wpatrywałam się w jego oczy na co chłopak uśmiechnął się łobuzersko.
Jego usta ponownie zaatakowały moje. Jego palce kreśliły różne wzorki na moim odkrytym brzuchu a po chwili, zwinnym ruchem zdjął ze mnie top. Ponownie wstrzymałam oddech gdy dokładnie lustrował moje nowo odsłonięte ciało.
Wsunęłam dłonie pod jego koszulkę i zdjęłam ją, rzucając gdzieś w kąt. Na twarzy Justina ponownie zagościł ten cwany uśmieszek. Uwielbiałam go.
Rozpiął guzik moich spodni i boleśnie powoli zaczął je ze mnie zsuwać.
          -Koronka- zamruczał- wiesz co lubię- zahaczył palcami o gumkę moich majtek przez co cichy jęk opuścił moje usta.
Justin uśmiechnął się triumfalnie i przeniósł dłoń na wewnętrzną stronę mojego uda. Rysował palcami niewidzialne wzorki na mojej skórze a przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz.
Położyłam dłoń na jego karku i przyciągnęłam go bliżej siebie by ponownie złączyć nasze usta. Niewinny pocałunek przerodził się w coś naprawdę namiętnego i gorącego. Nasze oddechy przyśpieszyły jeszcze bardziej. Justin przycisnął swoje biodra do moich i otarł się swoim kroczem o moje. Odrzuciłam głowę w tył i zacisnęłam dłoń na prześcieradle.
I w tym momencie wszystkie wspomnienia powróciły..

Siedziałam w swoim pokoju i odrabiałam lekcje. Pierwszy miesiąc był spokojny i luźny ale ostatnio zaczęli nam dużo zadawać. Ślęczałam nad ciągami arytmetycznymi gdy usłyszałam jakiś hałas na dole. O nie. Larry pewnie znowu się upił. 
Po chwili drzwi do mojego pokoju otworzyły się z dużym hukiem. Podskoczyłam na krześle a ołówek wypadł mi z ręki.
          -Co tam robisz?- spytał Larry, podchodząc do mnie bliżej.
          -Matematyka...- udało mi się wymamrotać. Byłam przerażona. 
          -Zostaw to- zaśmiał się- mam dla ciebie inne, ciekawsze zajęcie- położył szklankę z whisky na moim biurku i szarpnął mnie za ramie bym wstała z krzesła i dosłownie, rzucił mnie na łóżko.
Próbowałam wstać ale przygwoździł mnie do materaca i uniemożliwił ucieczkę.
          -Nie wierć się tak- warknął.
Wystraszona zaczęłam płakać i krzyczeć ile sił w płucach ale mój opiekun i tak zaczął mnie rozbierać. 
Na nic były moje szamotaniny. Był zbyt silny. A może to ja nie miałam już siły na walkę? 
Gdy Larry przycisnął swoje biodra do moich, mój żołądek zacisnął się i zrobiło mi się słabo.
Wzięłam głęboki wdech i gwałtownie zgięłam nogę w kolanie co spowodowało, że uderzyłam go w krocze. 
          -Tu suko!- krzyknął zwijając się z bólu.
Wykorzystałam jego chwilę nieuwagi i najszybciej jak mogłam podniosłam się, wzięłam z podłogi swoją koszulkę i wybiegłam z pokoju zarzucając ją na siebie.
Słyszałam jak Larry za mną biegnie. Były szybki. I to bardzo szybki. Złapał mnie i mocno popchnął na ścianę przez co syknęłam z bólu.
          -Co ty sobie wyobrażasz, hmm?- wydyszał na przeciwko mojej twarzy. Alkohol można było wyczuć od niego na kilometr.
Milczałam i to najwyraźniej bardzo go rozzłościło, bo poczułam silne uderzenie w policzek. 
          -Dziwka- warknął i ponownie mnie uderzył.-Zapłacisz mi za to.- wymierzył mi kolejny cios. I następny.
Szarpałam się aż w końcu udało mi się ponownie wyrwać z jego szponów.
Ile sił w nogach wbiegłam do łazienki i zamknęłam drzwi na klucz. Oparłam się o ścianę i zjechałam po niej, siadając na zimnych kafelkach. Zacisnęłam mocno powieki by przestać płakać. Próbowałam się uspokoić. Wzięłam głęboki wdech i w tym momencie ktoś rzucił szklaną butelką w drzwi łazienki. 
          -Zapłacisz mi za to!- powtórzył Larry po czym zapadła cisza.


          -N-nie- położyłam dłonie na klatce piersiowej Justina i próbowałam go odepchnąć.
Chłopak oderwał swoje usta od mojej szyi i spojrzał na mnie marszcząc brwi.
          -Zostaw mnie- czułam jak głos mi się załamał.
          -Co się stało, kochanie?- spytał. Widziałam strach w jego oczach- Zrobiłem coś nie tak?
Pokręciłam jedynie głową. Odepchnęłam go i usiadłam na brzegu łóżka cała zapłakana.
Justin chwycił z podłogi swoją koszulkę i założył ją na mnie. Gdy jego dłonie przypadkowo dotknęły mojej nagiej skóry, wzdrygnęłam się. Odsunął się ode mnie i spojrzał na mnie ze smutkiem w oczach.



*
Od autorki:  Jeszcze raz przepraszam za moją nieobecność.
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał.
Proszę, zostawcie po sobie komentarz. Chciałabym wiedzieć ile osób ze mną zostało i czy jest sens dalej ciągnąć te fanfiction.
Kocham Was i mam nadzieję do następnego xx